Twórczość Młodych Pisarzy

TWÓRCZOŚĆ MŁODYCH PISARZY
opiekunowie: p. Małgorzata Owsianka
Uczniów klas 1-3 zapraszamy do tworzenia wierszy, opowiadań, czy nawet krótkich rymowanek.
KOLEŻANKO I KOLEGO!
BĄDŹ POETĄ I NAPISZ COŚ FAJNEGO DLA BLIŹNIEGO:)

2017/2018

Historyjki ze słowem „sto„.

Karol tego dnia był w szkole. Na pierwszej lekcji uczyli się o państwach, miastach i stolicach. Na drugiej lekcji był WF. Biegali a ich trener liczył czas stoperem. Niestety Karol dostał zły stopień, a w dodatku musiał do kantorka przenieść stos piłek. Na kolejnych lekcjach było lepiej. Kiedy wracał do domu widział nieczynny stok narciarski. Widział również śliczne stokrotki oraz storczyki. Tego dnia Karol musiał jechać do stomatologa. Kiedy wrócił do domu, jego mama właśnie zagniatała ciasto na stolnicy. Kiedy ciasto się upiekło pojechali do dentysty. W drodze Karol opowiedział wszystko mamie.

Karolina Czekaj

 

Mama Karola zagniatała ciasto na stolnicy. Nagle Karol spadł ze stołka         i stłukł  sobie stopę. Mama przeraziła się.-Dziś nie pójdziesz na piłkę skarbie -Położyła Karola prosto na łóżku i zrobiła mu okład. -W  sumie i tak byś nie poszedł ,bo dostałeś zły stopień z opowiadań – powiedziała mama. Wieczorem mama mówiła do syna umyj zęby. Karol nie posłuchał, nie umył zębów. Rano poszli do stomatologa Stokrotki.-Jak będziesz grzeczny to pojedziemy do Stodoły na stok-powiedziała mama. Po paru dniach pojechali do Stodoły na stok.

Maja Giza

 

W stolicy Polski czyli w mieście Warszawa były wyścigi narciarskie. Do biegu zgłosiło się wielu zawodników. Tylko stu uczestników mogło wystartować w wyścigach. Na widowni już były wszystkie miejsca zajęte. Stoper już był włączony, w tej chwili miał się zacząć wyścig. Ale nagle jeden z widzów krzyknął „Stop”. Wytłumaczył, że brakuje zawodnika „Stokrotki”. Pan Stokrotka przybiegł jak najszybciej potrafił i zaczął się wyścig. Za kilka minut było widać tylko 99 zawodników. Niektórzy ludzie zauważyli, że nie ma zawodnika „Stokrotki”. Nagle Pan Stokrotka wyjeżdża z pomiędzy drzew i wyprzedza wszystkich, ponieważ jedzie prosto. Okazało się, że pan Stokrotka wygrał zawody. Po kilku dniach pan listonosz przyniósł list do zwycięzcy. W liście było napisane, że miasto Warszawa obdarzy Pana „Stokrotkę” pieniędzmi, których jest więcej niż sto tysięcy. Zwycięzca postanowił, że pieniądze, które dostanie przeznaczy na stołówkę w Indiach, ponieważ w Indiach brakuje jedzenia, by wykarmić dzieci.

Jagoda Walczyk

 

Patryk biegał z Tomkiem od sklepu Stolarza do stołówki szkolnej. Pewnego dnia do szkoły przyszła nowa uczennica Alicja Storczyk. Gdy była pierwsza przerwa Pani Stonka urządziła bieganie na czas. Pani Stonka miała stoper i co 5 sekund mówiła, ile czasu do końca trasy. Wygrała Alicja. Patryk podszedł i powiedział, że zaprasza ją na urodziny w stodole. Mimo, że było mało miejsca stolarz zrobił kilka stołków i krzeseł. Tomek też został zaproszony na urodziny Patryka. Patryk ułożył prosto stoliki, stołki i małe szafki. Alicja i Tomek przyszli do stodoły, gdzie Patryk kroił ciasto. Nazajutrz w szkole wszyscy opowiadali jak świetnie bawili się u Patryka.

Hanna Dukała

„Pierwsza Gwiazdka”

Dzieci lubią święta
Święta lubią dzieci
Gdzieś na górskim szlaku
Pierwsza gwiazdka świeci.

„Nadchodzą Święta”

Pada śnieg, dookoła biało
Już niedługo swięta
Ale będzie się DZIAŁO…

„Nasz Mikołaj”

Mikołaj rozdaje prezentów moc,
a potem chowa się pod koc.

„Czekanie na Mikołaja”

Mikołaju, przyjdź prosimy,
My się ciebie nie boimy
Cały rok już czekamy
Bardzo cię zapraszamy!

Michał Śmietana 3c

„Rymowanka o Świętym Mikołaju”

Lubię, gdy miesiąc grudniowy przychodzi,
bo wiem, że Mikołaj wtedy nadchodzi.
Będzie grzecznym dzieciom rozdawał prezenty,
dlatego ten czas jest taki odświętny.

Napisałem już list do Świętego Mikołaja
Nie śpię całą noc wytrwale,
bo muszę spotkać go w kominowym kanale.

Dzyń, dzyń, dzyń dzwonią dzwonki sań,
a ja, Mikołaju, też prezent dla ciebie mam.
Ciepłe kakao, cukierki dwa,
napisz mi, proszę,
jak minęła podróż twa.

Kacper Gościński 3c

„Gdzie ten śnieg?”

Nastał już grudzień,
Coraz krótszy każdy dzień,
Wszyscy myślą o Świętach,
A dzieci o prezentach!
O pysznościach na stole
I o przedstawieniach w szkole.
I tylko w niebo patrzę z tęsknotą,
Bo śnieg zobaczyłabym z ochotą.
A kiedy wracam ze szkoły,
To jedna myśl przychodzi mi do głowy,
Kiedy ten cud się stanie
I prawdziwa zima nastanie?
Kiedy będziemy lepić ze śniegu kulki?
I ze śmiechem zjeżdżać z górki?
Chociaż ten brak śniegu
Przyniósł coś dobrego-
Napisanie wierszyka szczerego,
Bo gdyby za oknem było już biało,
To zamiast myśleć o rymowankach,
Wolałabym jeździć na sankach.

Karolina Imiołek 3i

Nowe zakończenie lektury „O psie który jeździł koleją”

…Spytała zdziwionym głosem dziewczynka. Ojciec opowiedział jej o tym, że Lampo ją uratował, ale niestety zginą. Adela bardzo się zasmuciła widać było, że w jej oczach są łzy. Ojciec powiedział, żeby się nie smuciła. Ojciec był bardzo zasmucony przecież przeżył z Lampo tyle wspaniałych przygód. Po jakimś czasie zawiadowca poszedł wyciągnąć psa z pod kół pociągu. Pies pochowany był koło stacji. Po 3 miesiącach rodzina kupiła nowego psa, którego też nazwali Lampo ale wiedzieli, że ten pies nie jest tak wyjątkowy.

Karolina Czekaj

 &

…spytała zdziwionym głosem dziewczynka-nie zrozumiesz kochanie-odparł zawiadowca. Smutny zawiadowca wyszedł na peron. Nagle usłyszał piski i szczekanie. – Lampo!- krzyknął zawiadowca, gdy zauważył, że pies oddycha. Pobiegł do psa, i chwycił go , wyciągnął z pod kół i ogłosił że Lampo żyje. Po paru miesiącach Lampo doszedł do siebie i zamieszkał z dziećmi w Piąbino. Każdego ranka Lampo jeździł  z zawiadowcą na stację do Marittimy ale zawiadowca już się nie martwił ,że narusza prawo, bo prezydent Włoch dał pozwolenie, żeby można było jeździć ze zwierzętami. Tak się  skończyła ta historia.

Maja Giza

&

  (…) Spytała zdziwionym głosem dziewczynka.

– Lampo próbował cię uratować – odparł zapłakanym głosem zawiadowca.

Dziewczynka też po chwili zaczęła płakać. Gdy płakała rozległy się piski psa. — Lampo żyje? – zapytał się po cichu zawiadowca. Nagle zapanowała cisza, a po chwili Lampo wychodzi z pod kół pociągu.

-Lampo żyje!!! – Wykrzyknęli wszyscy. Nawet mała Adele mówiła pieś…

 Szymon Rawiński

 &

…… spytała zdziwionym głosem dziewczynka.

– Ciebie uratował kochanie,  ale sam chyba zginął – odparł zawiadowca.

Zawiadowca zabrał Adele na ręce i poszedł do rodziny i przyjaciół, by powiedzieć co się wydarzyło.

Kiedy był już z rodziną, nagle za nim zatrzasnęły się drzwi. Zaczął opowiadać co się stało, nagle usłyszał znajome drapanie w drzwi. Otworzył je, i zobaczył tam żywego Lampo.

– Hura!!!!! – ucieszyła się cała rodzina.

Potem zabrali go do domu. Wyprowadzali go na smyczy, żeby nie uciekł na tory.

Lampo był szczęśliwy.

Marcelina Szymczak

&

…spytała zdziwionym głosem dziewczynka. Zawiadowca spojrzał na dziewczynkę i powiedział – Lampo jest bohaterem uratował ci życie, ale zginął – zawiadowca spuścił głowę w dół. Przybiegła mama z Giną i małym Roberto. Mama pyta co się  stało – Lampo zginął pod kołami pociągu, ponieważ ratował Adele – odpowiedział zawiadowca. Mama powiedziała, żeby spojrzał do przodu. Zawiadowca przecierał oczy, bo nie wierzył co się stało. Dzieci, aż rozpłakały się ze szczęścia. Z pod pociągu wychodzi bardzo ciężko ranny pies. Zawiadowca z kolegami biorą Lampo i dzwonią po karetkę. Po dwóch tygodniach Lampo wraca do zdrowia i do rodziny. W gazetach pojawił się artykuł o bohaterskim psie. Zawiadowca z Lampo spędzili wiele wspólnych chwil. We Włoszech nadal trwa wielka historia o cudzie, który przydarzył się temu wspaniałemu psu.

Jagoda Walczyk

 

Masz spędzić tydzień na bezludnej wyspie i wolno ci zabrać tylko jedną walizkę. Co byś spakował?

„BEZLUDNA WYSPA”

Biorę największą walizkę i pakuję do niej moją siostrę i rodziców, bo bez nich nigdy się nie ruszam. Wezmę również ubrania dla całej rodziny. Spakowałabym też pieniądze, bo zawsze w razie czego się przydadzą. Wzięłabym też jedzenie i  picie, bo nie wiadomo, czy tam będzie coś do jedzenia. Spakowałabym również sztućce, bo nie zręcznie jest jeść palcami. Muszę też wziąć naczynia kuchenne, bo zawsze się przydadzą. Muszę też spakować komórki wszystkich, bo w razie wypadku można zadzwonić po pomoc. Wezmę też namiot jak największy, żeby mieć gdzie spać i mini lodówkę, żebym mogła tam wsadzić jedzenie i picie. Na pewno wezmę kosmetyczkę i mini apteczkę. I wezmę jakiś koc i poduszki.

Jagoda Walczyk

&

Po wyciągnięciu walizki najpierw spakowałabym ubrania letnie i coś cieplejszego np. bluza, polar. Trzeba też spakować czapkę przeciwsłoneczną. Potem spakowałabym jedzenie i picie. Następnie włożyłabym do walizki odpowiednie buty. Dołożyłabym jeszcze jakiś scyzoryk lub nóż. Ostatnimi rzeczami które bym spakowała to strój kąpielowy, kosmetyczka i okularki do pływania.

Karolina Czekaj

&

Zabrałabym 7 butli z wodą, bo bez wody nie ma życia.

Zabrałabym dużo jedzenia, żeby nie być głodnym.

Zapakowałabym scyzoryk, żeby upolować coś jak zabraknie jedzenia.

Zabrałabym 7 par majtek, 6 spodenek, 5 bluzek, śpiwór, piżamę, 9 par skarpetek.

Zapakowałabym przybory kuchenne, bo muszę jakoś przyrządzić jedzenie.

Zabrałabym przybory do higieny osobistej. Do relaksu parasol, leżak, książkę, strój kąpielowy i rodzinę.

Maja Giza

&

Spakowałabym: 2 bluzki, 2 pary krótkich i długich spodni, klapki i inne buty, czapkę, bieliznę osobistą, płaszcz, bluzę i strój kąpielowy. Coś do obrony przed dzikimi zwierzętami, dużo pitnej wody, żeby przetrwać i nie dostać udaru.  Coś do zbudowania schronienia. Sztućce, naczynia, mini zestaw do mycia i higieny osobistej. Małą kuchenkę gazową i zapas gazu. Jedzenie i mini lodówkę. Nie pakuję komórki, bo tam nie ma zasięgu. Jakiś koc, sprej na owady. Latarka i zapas baterii, basenik do mycia, bo nie będę się myć z rekinami. Muszę zabrać matę do spania.

To wszystko spakuję do dużej walizki. I w drogę !!!!! J

Michalina Szymczak

&

Spakowałbym do jedzenia 2 duże butelki kuracjusza beskidzkiego, 2 chleby, 2 masła, parę przypraw, 3 filety z kurczaka, 2 soki, 4 paczki paluszków rybnych. Do ubrania spakowałbym 7 majtek, 2 piżamy, 7 bluzek, 3 pary skarpetek, 3 pary spodni, 2 czapki. Dla relaksu zabrał bym powerbank, książkę i telefon.

Błażej Zborowski

„PRZYJAŹŃ PRZYCHODZI ZNIENACKA”

Dawno, dawno temu była sobie mała dziewczynka. Nazywała się Ela, mieszkała w ubogiej rodzinie. Każdy ją lubił, bo zawsze miała uśmiech na twarzy i każdemu pomagała. Pewnego dnia, Ela przechodziła przez most, usłyszała nagle płacz. Spojrzała pod most i zobaczyła trolla. Zeszła do niego i zapytała –Dlaczego płaczesz? Troll nic nie powiedział tylko się odwrócił. I wtedy zobaczyła kolec w jego plecach. Złapała za kolec i wyciągnęła go z pleców. Wtedy troll się odwrócił i powiedział –Jak będziesz potrzebowała pomocy to wystukaj ten rytm. Dziewczynka pokiwała głową i poszła dalej. Szła, szła, aż wpadła do jakiejś jaskini, do garnka. Krzyknęła ze strachu, bo zobaczyła Wielkoluda. Wystukała rytm i już pojawił się troll, wyciągnął ją z garnka. Wybiegli z jaskini. Ela wróciła spokojnie do domu, a troll czuł się jak bohater. Z tej historyjki morał: że każda przyjaźń zwalczy wszystko.

Jagoda Walczyk kl.3d

2016/2017

„LEGENDA O MAGICZNYCH KONIACH”

Dawno, dawno temu żyło piętnaście magicznych koni, któe dawały światu moc i siłę. Nazywały się one: Alikorn, Jednorożec, Pegaz, Ziemia, Słońce, Księżyc, Wenus, Mars, Saturn, Pluton, Jowisz, Wiatr, Woda, Powietrze, Tornado. Żyły one w zgodzie i przyjaźni.

Pewnego dnia Jednorożec zniknął! Wszystkie konie zaczęły szukać swojego przyjaciela. Każdy koń miał swój teren do przeszukania: Wiatr, Woda, Powietrze i Tornado przeszukiwały świat, a Alikorn, Pegaz, Ziemia, Słońce, Księżyc, Wenus, Mars, Saturn, Pluton i Jowisz przeszukiwali Kosmos. Jednak nikt nie znalazł Jednorożca, a każdy koń został tam, gdzie szukał.

Od tamtej pory niektóre konie są gwiazdami, inne planetami, a jeszcze inne żywiołami.

Wiktoria Mazur 3h

 

„BAŁWANEK LODZIO”

W dalekiej śnieżnej Laponii mieszkał bałwanek Lodzio. Lodzio był bardzo wesołym i radosnym bałwankiem. Był lśniący jak lód, dlatego dostał na imię Lodzio.
Pewnego ranka, gdy śnieg prószył Lodziowi zamarzyło się zobaczyć słońce i ciepłą pogodę. To marzenie tak bardzo go kusiło, że Lodzio wskoczył na łamiącą się krę i odpłynął
w świat. Płynął tydzień, aż dopłynął do wyspy. Wyspa była piękna. Rosły na niej kwiaty, drzewa, krzaki. Złociste słonko i lśniący piasek zachęcał do zabawy. Bałwanek zeskoczył z kry na wyspę. Na wyspie tańczył i biegał. Było tu tak pięknie, że Lodzio postanowił zamieszkać na wyspie. Minął rok. Wszystkie bałwanki w Laponii bardzo martwiły się o Lodzia. Na wyspie świeciło słońce, Lodziowi zrobiło się za gorąco i postanowił wrócić do domu. Skoczył na krę, lecz kra zawróciła na wyspę. Lodzio próbował dalej, lecz kry wracały w stronę wyspy.
Bałwanek poczuł, że słońce go wykańcza. Pomyślał, że pójdzie spać i zasnął. Nazajutrz inne bałwanki znalazły go na wyspie w postaci kałuży. Lodzio się roztopił.
Patrycja Mazela 3j

 

„KROWA BRUNHILDA”

Za górą wysoką, za rzeką szeroką żyła sobie krowa Brunhilda, która była różowa w kolorowe łatki. Miała męża Brunhilda, który był niebieski w kolorowe łatki.
Pewnego dnia krowa Brunhilda spotkała ptaka Filemona, jej przyjaciela. Chwile z nim porozmawiała, a później spytała się czy może nauczyć ją latać. No Filemon zastanawiał się czy taka gruba krowa się uniesie. Wreszcie zdecydował, że ją nauczy latać. Powiedział jej, żeby jak najszybciej biegła, a później skoczyła. Ale niestety wpadła w drzewo. Następnego dnia krowa musiała wymyślić coś innego i wymyśliła, że zbuduje skrzydła. Budowała przez dwa dni i dwie noce. Kiedy krowa zaczęła je wypróbowywać to najpierw się wzbiła, a później spadła. Krowa tak myślała i myślała co jeszcze, ale nic nie wymyśliła. Już było bardzo późno więc poszła spać.
Następnego dnia krowa obudziła się i zobaczyła, że ma skrzydła i cały czas latała i latała. Od tej pory krowa żyła długo i szczęśliwie.
Iga Szopa 3j

 

„ZIMOWA PRZYGODA”

Pewnego zimowego dnia kiedy sypał śnieg, przez okno patrzyła dziewczynka o imieniu Karolina. Zastanawiała się czy wyjść na dwór czy nie. Było naprawdę zimno, ale Karolina wyszła na chwilę pobawić się. Nie wiedziała tylko w co ma się bawić.
Nagle na jej piegowaty nos spadł płatek śniegu. Nie zwracała na to uwagi. Ale po chwili znowu spadł płatek śniegu. Karolinie wydawało się, że te płatki chcą jej coś powiedzieć, ale wiedziała, że płatki śniegu nie mówią. Karolina myliła się. Płatki tańczyły w powietrzu i nuciły jakąś melodię. Karolina nie wierzyła w to wszystko i krzyknęła: „Zaraz, zaraz to wy tańczycie i śpiewacie?!”. Płatki śniegu odpowiedziały chórem: „Tak! Chcemy Cię zaprowadzić do lodowego zamku!” Karolina odpowiedziała: „Dobrze, czemu nie! A gdzie to jest?”. Płatki odpowiedziały: „Chodź zobaczysz!”. I tak Karolina podążała za płatkami śniegu. Nagle Karolina znalazła się w pięknym lodowym zamku. Ale skoro był to lodowy zamek to również podłoga była lodowa. Z tego powodu płatki kazały Karolinie założyć łyżwy, które były specjalnie przygotowane dla niej. Jednak Karolina oznajmiła: „Nie umiem jeździć na łyżwach!”. Płatki odpowiedziały: „Nie martw się, my Ciebie nauczymy.” I wtedy delikatnie złapały Karolinę za rękaw i Karolina jeździła na łyżwach!
Kurtka Karoliny zamieniła się w piękną długą sukienkę, z niebieskimi diamentami, a włosy były spięte w kok. Karolina spędziła tam parę lat. Kiedy stała się dorosła, została najpiękniejszą królową lodu.
Zuzanna Góra 3j

 

2015/2016

„Mój pies”

Mój pies wabi się Dolores, ale ja na nią wołam Doris. Doris, to piękny, rudy jamnik miniaturka. Ma brązowe oczy, małe, krótkie łapki i ślicznie klapnięte uszka. Jak Doris zrobi coś złego, patrzy na mnie swoimi ślicznymi oczkami i od razu jej wybaczam. Doris uwielbia biegać w ogrodzie mojego dziadzia. Mój dziadzio też ma psa rasy cocker spaniel, który wabi się Baster. Baster razem z Doris biegają po ogródku. Doris biega tak szybko, że nawet Baster nie potrafi jej dogonić. A jak Baster jest już blisko, Doris chowa się pod choinką, a że Baster jest wysoki, nie mieści się pod choinką. Dlatego Doris zawsze wygrywa! Ja też czasami biegam z Dorcią, ale nie mam z nią szans- jest dla mnie za szybka.

Anna Juras kl.3e

WIOSNA

Wiosna, wiosna, wiosna,

kolorowa wiosna.

Gdy ptaki śpiewają,

świat rozweselają.

Dzień Kobiet, Dzień Mężczyzn,

Wielkanocne święta.

To dobra zachęta

do zabawy w berka.

Eliza Staniszewska klasa III B

 

Mój kochany pies

  Była sobie raz dziewczynka o imieniu Basia. Miała tatę i psa labradora wabiącego się Gwiazdka. Mama Basi zmarła, a tata nie miał zbyt wiele czasu na opiekę nad dziewczynką, więc Basi została tylko Gwiazdka, którą kochała jak siostrę. Gdy Basi było smutno, mogła się zwierzyć Gwiazdce, która zdawała się wszystko rozumieć. Były nierozłączne. Jednak ich przyjaźń została wystawiona na próbę…

W klasie Basi nastała moda na psy rasy husky. Oczywiście wszystkie dziewczynki uprosiły rodziców o kupno nowego psa. Tylko Basia się wahała. Kochała Gwiazdkę, ale psy Husky wydawały jej się ładniejsze. Zresztą jej pies miał już piętnaście lat, a mogła sobie kupić szczeniaczka. Wreszcie podjęła decyzję. Kupi psa husky. Z uproszeniem taty nie było problemu. Któregoś dnia wybrali się do hodowli psów. Zabrali także Gwiazdkę, ponieważ umówili się z właścicielem hodowli, że oddadzą Gwiazdkę w zamian za nowego psa. W samochodzie Basia zobaczyła łezki w oczach psa. Schyliła się, żeby je wytrzeć i przypadkiem spojrzała psu w oczy.  Nagle wszystko zrozumiała. Dała się zmanipulować głupiej modzie. Zrozumiała i to, że prawdziwej przyjaźni nie zniszczy żadna moda, że woli Gwiazdkę od tysiąca innych psów. Krzyknęła więc do taty, aby zawrócił. W domu Basia powiedziała Gwiazdce do ucha:

– Wiesz, teraz to ty wyróżniasz się spośród psów husky.

A Gwiazdka z zadowoleniem lizała Basię po ręce. Wiedziała,że teraz już nikt ich nie rozdzieli.

Natalia Kawa klasa III B